

Młodzież – niełatwa grupa. Potrafi być niezwykle aktywna, ale i zaskakująco bierna. Bardzo pamiętliwa, ale też bezkrytyczna. Wyborców w wieku od 18 do 24 lat jest 4,5 mln, gra jest warta świeczki.
Wielu zauważyło potencjał i możliwości, który drzemie w najmłodszej grupie wyborców. W ciągu ostatnich kilku lat bardzo odmłodziło się SLD, zauważywszy, że dowód osobisty dostała spora grupa młodych, którzy nie mają negatywnych skojarzeń z poprzednim systemem. Dzisiejsi wyborcy z grupy 18-24 po prostu go już nie pamiętają. Spektakularny polityczny lifting przeszedł również Janusz Palikot, odchodząc z PO i zakładając własną partię, celującą w młodych wyborców. Inne partie też nie zapomniały o sile młodzieży i prowadziły kampanię, która miała przekonać młodych.
Jak pokazują badania CBOS, problemem nie jest zdecydowana niechęć wyborców w wieku do 24 lat do konkretnego polityka, partii politycznej, strategii komunikowania się z wyborcami. Problemem jest rosnąca niechęć młodych do polityki i wyborów w ogóle. W 2007 roku swoje karty do głosowania wrzuciło do urn 55,8% młodych przed w wieku 18-24. Na początku 2011 roku, po prawie 4 latach, chęć zagłosowania deklarowało już tylko 54% młodzieży, a należy pamiętać, że zawsze chętniej deklarujemy ankieterom, że weźmiemy udział w wyborach, niż faktycznie na nie się udajemy. Obecność w lokalach wyborczych najmłodszych jest jeszcze mniejsza niż, i tak przerażająco niska, ogólna frekwencja wyborcza, jesienią 2011 roku na wybory poszlo niewiele ponad 47% tej najmłodszej grupy.
Nic dziwnego więc, że w takich okolicznościach startują kampanie, które za cel postawiły sobie zachęcić najmłodszą i najbardziej opieszałą grupę wyborczą do głosowania. W 2006 roku przeprowadzono kampanię Masz głos, masz wybór. Od tamtej pory koalicja "Masz głos, masz wybór" uaktywnia się przed każdymi wyborami, zachęcając do postawienia krzyżyka na karcie. Zanotowano wtedy wzrost frekwencji o 2 punkty procentowe.
W 2007 roku przeprowadzono kampanię "Zmień kraj: idź na wybory". Choć zwracano się do całego społeczeństwa, najaktywniej próbowano przekonać młodzież, że każdy głos się liczy. Jednym z elementów kampani były na przykład prawybory studenckie, zorganizowano też Hydeparki Wolnej Wypowiedzi, gdzie studenci mogli swobodnie dyskutować i wyrażać na piśmie swoje obawy i nadzieje (ustawiono w tych miejscach specjalne ściany). W działania zaangażował się projekt "Młodzi głosują", który towarzyszy od kilku lat wszystkim wyborom i referendom w Polsce. Organizuje wybory dla uczniów i studentów, prowadzi kampanie informacyjne. Akcja odniosła duży sukces: więcej wyborców poszło do urn, a 1/5 z nich zadeklarowała, że zrobiła to właśnie dzięki kampanii.
Jak podają organizatorzy kampanii w raporcie o przebiegu kampanii, mimo iż prowadzona była we wszystkich środkach masowego przekazu, natężenie spotów było mniejsze niż w przypadku reklam komercyjnych. Mimo tych okoliczności, akcja odniosła skutek. Stało się tak dzięki kilku czynnikom różnicującym kampanie społeczne, zwłaszcza podejmujące tak ważną tematykę, i komercyjne kampanie reklamowe. Natężenie reklam komercyjnych jest dziś ogromne, więc biernosć wobec nich jest większa, czas i miejsce emisji było odpowiednio dobrane, a odbiorcy byli dobrze nastawieni. Wynik badania spontanicznej znajomości kampanii, przeprowadzonego po wyborach, był wysoki – aż 65% respondentów, którym zadano otwarte pytanie o zetknięcie się z reklamami zachęcającymi do udziału w wyborach, wskazało na kampanię "Zmień kraj: idź na wybory".
W 2010 roku postanowiono pójść w trochę innym kierunku. Badania pokazały, że jedną z częściej podawanych przyczyn absencji młodych jest brak czasu: wyjazd za miasto, wypad do znajomych. Przeprowadzono akcję pod hasłem: "Gdziekolwiek będziesz, zagłosuj". Celem tej kampani społecznej i informacyjnej było przekonanie młodych, że udział w głosowaniu nie jest skomplikowany, czasochłonny i nie przeszkadza w realizacji planów weekendowych. Informowano, jak łatwo można zdobyć zaświadczenie uprawniające do głosowania poza miejscem zameldowania. Kolejny sukces – frekwencja wzrosła, a liczba wydawanych zaświadczeń, w porównaniu do poprzednich wyborów, zwiększyła się 10- krotnie.
„Pójdę głosować, bo nie robię tego dla polityków, tylko dla siebie. Decydujmy sami, jak mają wyglądać następne lata.” - w 2011 roku mówiła z ekranów telewizorów młoda piosenkarka Monika Brodka przed wyborami parlamentarnymi. „Warto głosować. Warto mieć na to wpływ. Ja głosuję.” - wtórował jej aktor Maciej Shtur. Kampania angażująca młodych, znanych i lubianych była skierowana zwłaszcza do wyborców przed trzydziestką. Zorganizowano też konkurs na najlepszy amatorski film zachęcający do udziału w wyborach.
Mimo tego, że frekwencja w lokalach wyborczych wciąż pozostawia wiele do życzenia, nie sposób wyobrazić sobie, jakie byłyby wyborcze statystyki, gdyby nie prowadzono kampanii. Dzięki nim zwiększa się również świadomość młodych wyborców – jeśli nawet nie idą na wybory, coraz częściej potrafią powiedzieć dlaczego tego nie robią i nie podają jako przyczyny zbyt złej lub zbyt dobrej pogody.

Patrycja Giurko - tworzyła strategię marek Jupi i Jupik na rynek: Polski, Czech, Słowacji oraz Węgier. Teraz w Hoop Polska odpowiada za kluczowe kategorie brandów, takich jak: Hoop Cola, Jupik, Jupi.
Z Panią Patrycją rozmawiamy o marce „Jupik”, m.in. o tym jak, gdzie i w jaki sposób zdobyć zainteresowanie dzieci i dlaczego marki dziecięce to ciągłe zmiany. czytaj więcejNajbliższe wydarzenia:
Marketing przyszłości – Trendy. Strategie. Instrumenty, 15.10.2012 Szczecin
Czy uważasz, że portal o marketingu dziecięcym jest potrzebny?