

W 2008 roku hitem telewizji i internetu stał się spot reklamowy należącej do grupy Danone wody Evian, na którym kilkadziesiąt maluchów wyczynia akrobacje na wrotkach w rytm remiksu "Rapper's Delight". Film w serwisie YouTube wyświetlono do dziś niemal 52 miliony razy. Nie był to pierwszy taki sukces reklamy francuskiej wody mineralnej, która ma pokazać odmładzającą siłę płynu.
10 lat wcześniej, 1998 roku, 70 maluchów pływało synchronicznie i wykonywało różne ewolucje w basenie w rytm „Bye Bye Baby” Marilyn Monroe („tylko” 4 i pół miliona wyświetleń we wspomnianym serwisie).
Tak, w reklamach wystąpiły prawdziwe bobasy. Nie, nie wykonywały one fikołków w wodzie ani nie robiły piruetów na schodach. By nakręcić film z maluchami na wrotkach, wykorzystano techniki animacji i posłużono się prawdziwymi głowami maluchów, które „przyczepiono” komputerowo do skaczących w rytm muzyki ciał. Reklama wywołała dyskusję w Internecie: nie ulega wątpliwości, że słodkie dziecię w reklamie jest dobrym chwytem, rozczula widza, lepiej zapada w pamięć. Kilkadziesiąt uroczych malców z zaciętymi minami jednak wzbudziły kontrowersje, czy twórcy reklam nie posługują się za daleko w manipulowaniu wizerunkiem dziecka.
Ta i inne kampanie z udziałem maluchów pokazują, jakie emocje mogą one wzbudzać w widzach. Od zachwytu i rozczulenia, po zupełnie skrajne: złość i poirytowanie. Paradoksalnie jednak, dla twórców ma mniejsze znaczenie, czy reklama odbiorcę wzrusza czy denerwuje, najważniejsze, że zostaje zapamiętana i zwiększa rozpoznawalność marki.
Kampanie produktów wykorzystujące wizerunek małych dzieci są skierowane nie tylko do rodziców. To nie tylko szampony dla dzieci, pieluszki, kaszki i smoczki, słowem: dzieci nie tylko zachęcają rodziców maluchów podobnych do siebie, by zakupili produkt przeznaczony swoich pociech. Coraz częściej widujemy najmłodszych w reklamach środków piorących, jako potwierdzenie delikatności czy antyalergicznych właściwości produktu, ale także w reklamówkach produktów spożywczych jak serki, napoje, jogurty, batony. Przekaz jest jasny dla każdego: skoro produkt jest jedzony/pity przez maluchy, to musi być zdrowy, smaczny i odżywczy. Możemy oglądać maluchy również zachęcające do zakupu usług, np. konta internetowego czy wakacji zagranicznych.
Wizerunek dziecka wykorzystuje się w jeszcze jeden sposób. Liczne opinie instytutów i wydziałów zajmujących się zdrowiem i kondycją dziecka wykorzystując swój autorytet przekonują konsumentów, że oferowany produkt jest bezpieczny i zdrowy. Zaskakujące, jak skuteczna jest taka zachęta, choć często większość konsumentów ma trudności w sprecyzowaniu, czym dokładnie zajmuje się dany instytut i co potwierdza jego pozytywna opinia lub polecenie.
Nie jest nowością, że reklamy subtelne, delikatne i stonowane odchodzą w zapomnienie. Kampanie najlepiej zapamiętywane to te innowacyjne, pomysłowe, wzbudzające największe kontrowersje, które przysparzają produktowi rozgłosu. Nic więc dziwnego, że maluchy grzecznie popijające wodę z butelki uchodzą za mniej skuteczny chwyt reklamowy niż te same bobasy tańczące i nurkujące.

Patrycja Giurko - tworzyła strategię marek Jupi i Jupik na rynek: Polski, Czech, Słowacji oraz Węgier. Teraz w Hoop Polska odpowiada za kluczowe kategorie brandów, takich jak: Hoop Cola, Jupik, Jupi.
Z Panią Patrycją rozmawiamy o marce „Jupik”, m.in. o tym jak, gdzie i w jaki sposób zdobyć zainteresowanie dzieci i dlaczego marki dziecięce to ciągłe zmiany. czytaj więcejNajbliższe wydarzenia:
Marketing przyszłości – Trendy. Strategie. Instrumenty, 15.10.2012 Szczecin
Czy uważasz, że portal o marketingu dziecięcym jest potrzebny?